W niedzielę 7 grudnia po wieczornej Mszy świętej gościliśmy w naszej kaplicy multiinstrumentalistę i legendę polskiego rocka Józefa Skrzeka, który w ramach zapowiedzianego koncertu wykonał szereg utworów, które swoim przesłaniem wpisują się zarówno w duchowy przekaz koncertu jak również w motto życiowe artysty – „Z Miłości Jestem”.
Józef Skrzek, którego droga muzyczna rozpoczęła się od Tria Mariolaine & Swinging Soul Corporation, które towarzyszyło wokalistce z Indonezji Mariolaine, po drodze współpracował z grupą Beakout, w której grał na pianienie i gitarze basowej. Tworzył również z największymi artystami polskiej sceny. Między innymi z Apostolisem Anthimosem, Andrzejem Przybielskim, Jerzym Piotrowskim a przez jakiś czas również z Czesławem Niemenem. Ale jego najważniejszym projektem jest oczywiście SBB – zespół, którego nikt na świecie nie potrafi powtórzyć.
W jednym z wywiadów w odniesieniu do tytułu koncertu oraz wartości, którymi w codziennym życiu się kieruje powiedzal ” Ja jestem człowiekiem – jakby to powiedzieć – dość tradycyjnym, jestem na pewno wierny ziemi, jestem wierny ojcowiźnie, jestem wierny rodzinie, jestem wierny pewnym zasadom, które nabyłem jako młody człowiek” . W odniesieniu do tych wartości artysta stawia sobie i swoim słuchaczom pytania, które domagają się odpowiedzi.
Dlaczego tak bardzo lansujemy tandetę? Dlaczego wszystko jest takie przekupne? Dlaczego jest tyle kłamstwa? Dlaczego jest tyle złodziejstwa? Jeśli to by się udało pochytać – to wtedy będziemy pięknym narodem, który ma i Papieża Jana Pawła, który ma i Paderewskiego i Chopina i wielce wyniosłych ludzi, którzy i tak musieli wyjeżdżać w świat. Bo co? Bo Chopin musiał wyjeżdżać i tęsknił, jak holender latający itd. Paderewski też właściwie był ambasadorem, a Jan Paweł mieszkał w Watykanie. To co? Wszyscy kochamy Polskę, ale jesteśmy furt? A co mają robić ci, co są tutaj? To trzeba wszystko jakby poukładać, możliwe, że to jest ten czas, kiedy to wszystko się dopiero układa i oby tak było.
Obyśmy mieli szczęście, żeby to się nam dalej poukładało – tym, którzy są tutaj, bo to jest dość, a może przede wszystkim znaczące, że my jesteśmy tutaj. Tutaj z tym wszystkim się spotykamy, my jesteśmy tymi Polakami, którzy tutaj walczą, na swój sposób. Albo powiedziałbym – uzupełniają się, ocierają się, współpracują…Żeby nam było spokojnie, żebyśmy nie zapomnieli o tej miłości, o której tyle się mówi, tak wiele, a wiesz …podobno jesteśmy z miłości… I ta muzyka jest z miłości…” (fragment wywiadu z artystą udzielonego dla redakcji bluesonline.pl).
Te swoje życiowe przemyślenia, które głęboko wiążą się z przeżywaną przez siebie wiarą, a która wpisuje się w muzyczny przekaz artysta chciał wypowiedzieć śpiewem i muzyką w czasie dzisiejszego koncertu za co jesteśmy mu wdzięczni bo jest to także bardzo wymowne świadectwo wiary.
Poniżej publikujemy zdjęcia z koncertu.